Niewątpliwie poziom polskiej ligi uległ poprawie. Zespoły znad Wisły systematycznie grają w europejskich pucharach, a nie tylko próbują się do nich dostać. Również coraz lepsi zawodnicy do rodzimej ekstraklasy trafiają, w tym Polacy.
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Bartłomiej Drągowski, Kacper Urbański, Mariusz Stępiński to kilka tylko nazwisk w ostatnim czasie, które polski kibic będzie mógł podziwiać w ramach oglądania rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Rodzime rozgrywki coraz bardziej wydają się nie tylko od tego, by się w nich wybić do lepszej ligi. Polacy, zresztą nie tylko oni, wiedzą że można tu realizować swoje piłkarskie marzenia.
Jeszcze do niedawna PKO BP Ekstraklasa była dobrą trampoliną do realizowania swoich celów. Liga dobrze opakowana, z nie najgorszą oglądalnością, w której można było dobrze zarobić i grać na stadionach, których wiele innych krajów nie ma.
Skupiając się na Polakach, to ci młodsi w przypadku kilkunastu dobrych występów i dobrej pracy swoich menedżerów szybko potrafili znaleźć zatrudnienie w topowych ligach. Niestety większość przy zmianie ligi rzucała się z motyką na słońce, zderzając się ze ścianą. Intensywność treningów, rywalizacja czy problemy z aklimatyzacją sprawiały, że kolejni rodacy lądowali na wypożyczeniach, by następnie lądować w Polsce.
Ostatnie sezony nieco zmieniły obraz. Do kraju nie wracają już tylko zawodnicy, którzy swoje gdzieś tam ugrali, a teraz mogą jedynie do emerytury dorobić. Kacper Urbański jest tego najlepszym dowodem. Piłkarz w kwiecie wieku, grający w Serie A wybiera polską ligę. Bartłomiej Drągowski, aktualny reprezentant kraju podobnie jak jego młodszy kolega również z Włoch przenosi się do ojczyzny.
Pieniądze, gra w pucharach, reprezentacja
Polskie rozgrywki w ostatnich latach zwiększyły swoją renomę na arenie międzynarodowej. Jeszcze do niedawna klubem ciągnącym całą ligę była warszawska Legia, bądź na zmianę Lech Poznań. Cała reszta zanim się rozgrywki europejskie zaczęły na dobre, jedynie mogła oglądać je w telewizji.
Poziom, który zrobiła na przestrzeni kilku lat Jagiellonia Białystok oraz Raków Częstochowa sprawiły, że Polska wywalczyła sobie dodatkowe miejsce w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Również inne kluby chcąc gonić, także skuteczniej potrafią podwyższać swój poziom sportowy. Na dodatek pieniądze jakie znalazły się w Widzewie Łódź po zmianie właściciela, pozwalają sprowadzać coraz to lepszych zawodników.
Lech Poznań jest na tyle atrakcyjnym klubem, by zachęcić Roberta Gumnego do powrotu z 1. Bundesligi czy Filipa Jagiełło z Serie A. Jakub Listkowski pokonuje podobną drogę, a jego wyborem staje się Jagiellonia. Nawet mająca mniej do zaoferowania Carcovia potrafi przekonać Mateusza Praszelika czy Michała Rakoczego do powrrotu.
Takie ruchy trudno nazwać wyjątkami. Z pewnością wielu marzy o grze na zachodzie jak choćby Oskar Pietuszewski, który niedawno wybrał grę dla FC Porto, jednakże coraz modniejsza staje się PKO BP Ekstraklasa. Mająca swój urok, być może nie najlepsze, ale jednak rodzima liga, potrafi przekonać większymi pieniędzmi, grą w europejskich pucharach a nie tylko kwalifikacjach do nich.
Również i dla części z tych piłkarzy z polskiej ligi bliżej może być do reprezentacji. Selekcjoner Jan Urban znający ligę jak własną kieszeń ma wgląd na to co dzieje się na krajowym podwórku i chcąc zbudować solidne podstawy może zdecydować się na wybór, któregoś z wymienionych zawodników.
