Timothy Ouma pozostaje poza pierwszym zespołem Lecha Poznań, ale trener Niels Frederiksen jasno daje do zrozumienia, że drzwi do powrotu wciąż są dla pomocnika otwarte. Decyzja w sprawie przyszłości Kenijczyka nie została jeszcze podjęta.
Ouma nadal poza kadrą pierwszej drużyny
21-letni pomocnik nie poleciał z zespołem na zimowe zgrupowanie i trenuje z drugim zespołem Kolejorza. To konsekwencja problemów dyscyplinarnych, jakie pojawiły się po przerwie urlopowej.
Niels Frederiksen na konferencji prasowej podkreślił, że sytuacja Oumy jest monitorowana, ale żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła.
– Zobaczymy, jak rozwinie się jego sytuacja. Nie ma jeszcze końcowych rozstrzygnięć. Kiedy pierwsza drużyna była w Abu Dhabi, Timothy trenował z drugim zespołem i z tego, co wiem, wykonywał dobrą pracę. Przeprowadzamy testy, by sprawdzić, w jakiej jest aktualnie formie – powiedział szkoleniowiec.
Duńczyk zaznaczył również, że brak treningów z pierwszą drużyną mocno wpływa na ocenę zawodnika.
– Trzeba pamiętać, że Ouma nie pracował z zespołem. Wynikało to z przyczyn, o których wcześniej informowaliśmy – dodał.
Droga do powrotu jest długa
Frederiksen nie zamyka przed pomocnikiem drzwi, ale zaznacza, że ewentualny powrót będzie stopniowy.
– Na razie ma długą drogę do powrotu, lecz nikt go nie skreśla. Rozważamy włączenie go do treningów z pierwszym zespołem, ale musi nadejść na to odpowiedni moment – podkreślił trener Lecha.
Jesienią Kenijczyk rozegrał 24 spotkania we wszystkich rozgrywkach. Na pewno zabraknie go w sobotnim meczu z Lechią Gdańsk, a jego przyszłość przy Bułgarskiej pozostaje otwarta.
