W Niemczech derby pomiędzy klubami z tego samego miasta niezbyt często mają miejsce na poziomie 1. Bundesligi. W trwającym sezonie jednak można się nacieszyć starciem dwóch klubów z Hamburga.
Dwa kluby z Hamburga
HSV to klub bardzo utytułowany, jeden z trzech w Niemczech któremu udało się zdobyć Puchar Mistrzów. FC St. Pauli z kolei jest w sukcesy zdecydowanie bardziej uboższy. Pierwsi to z pewnością jedna z ikon niemieckiej 1. Bundesligi, klub któremu piłkarskie Niemcy wiele zawdzięczają, jednak współcześnie oba kluby dzieli niewiele.
Obecnie jedni i drudzy walczą o utrzymanie się w lidze. W zdecydowanie gorszym położeniu jest drużyna, której barw broni dwóch Polaków: Adam Dźwigała oraz Arkadiusz Pyrka. Jednak w ostatnim spotkaniu górą był właśnie zespół zamykający tabelę. HSV mimo niewiele lepszej sytuacji potrzebuje punktów, by realnie utrzymać się w lidze, ale i pała żądzą rewanżu za ostatnią klęskę w derbowym starciu.
Polacy bronią się przed spadkiem
St. Pauli mimo ostatniego zwycięstwa nad swoim odwiecznym rywalem nie będzie raczej w roli faworyta. Po pierwsze HSV ma na papierze więcej indywidualności. Być może zwycięstwo Rothosen będzie niejako gwoździem do trumny dla zespołu z dzielnicy St. Pauli.
Mamy nadzieję, że trzy punkty zostaną na Millerntor, a nie trafią na przedmieścia. HSV jest najgorzej grającym zespołem na wyjeździe w całej 18-zespołowej stawce. Pomimo porażki z Borussią Dortmund w ostatniej kolejce, FC St. Pauli zaprezentowało się, szczególnie w drugiej połowie dobrze. Biorąc to pod uwagę plus to, że najbliższy mecz grają u siebie, są podstawy do optymizmu.
Po spotkaniu z żółto-czarnymi kilku zawodników zasłużyło również na uznanie w oczach swoich kibiców m.in. ze „Śląscy Piraci- Śląski Fan Club FC St. Pauli”:
Eric Smith zaliczył asysty, po których padły obie branki. James Sands oraz Ricky- Jade Jones również pokazali się z dobrej strony. W przypadku tego ostatniego ocena jest niższa za głupi faul w końcówce.
Swoją rolę również odgrywają Polacy. Arkadiusz Pyrka szybko wywalczył sobie miejsce w składzie drużyny. Adam Dźwigała także dokłada swoje „pięć groszy”, tak jak w ostatnim derbowym starciu, gdy otworzył wynik meczu:
Arek Pyrka gra praktycznie w wyjściowym składzie od początku sezonu. Wpływ poniekąd miała na to kontuzja Manolisa Saliakasa w okresie przygotowawczym. Jednak jak na debiutanta w Bundeslidze i fakt, że stracił wiosnę 2025 w Gliwicach, to radzi sobie dobrze. Adam Dźwigała według Nas rozgrywa swój najlepszy sezon w Brązowo- białych barwach. Gol w derbach, asysta w Wolfsburgu to wymierne efekty jego dobrej gry. Kiedy gra bez względu czy od początku czy wchodząc z ławki, praktycznie nie popełnia błędów. Poza tym swoją postawą zyskał bardzo dużą sympatię kibiców. I co ważne, jest zawodnikiem z najdłuższym stażem w klubie.
Przykurzone HSV
Beniaminek tylko z nazwy, tak można by określić ten niezwykle zasłużony niemiecki klub. Powrócił po latach do 1. Bundesligi, z której ponownie może spaść. Nie do końca trafione transfery, nie najlepsza forma i przegrana porażka z lokalnym rywalem na jesieni powoduje, że sytuacja robi się trudna.
Hamburger SV jednak wciąż jest nad strefą spadkową i wciąż to drużyna, która teoretycznie ma klasowych zawodników, którzy mogą zapewnić spokojne utrzymanie. Ważnym krokiem do tego jednak będzie zwycięstwo nad ekipą z Millerntor Stadion.
Forma obu zespołów w ostatnich tygodniach jest dość zbliżona. A statystyki wyjazdowe HSV nie napawają optymizmem. Brak zwycięstwa poza Volkparkstadion i fakt, że Millerntor od lat jest dla Nas niewygodnym terenem, to argumentu których nie da się zignorować. Nadziei na korzystny wynik należy przede wszystkim upatrywać w jakości kadry i indywidualnościach po stronie HSV. Często w takich spotkaniach, to one robią różnicę. Choć w ostatnim czasie HSV miało wyraźne problemy w ataku, derby rządzą się swoimi prawami. Często decydują mentalność, koncentracja i umiejętności wykorzystywania pojedynczych okazji.
Latem Rothosen dokonało kilku ciekawych ruchów transferowych na czele z Yusuffem Poulsenem sprowadzonym z RB Lipsk. Ten jednak przez większą część sezonu leczy kontuzje. Brak skutecznego zawodnika jest bolączką zespołu, dlatego zimą sprowadzono dodatkowo Damiona Downsa z angielskiego Southampton:
Od początku panował duży sceptycyzm wobec sprowadzenia Amerykanina. Zimą rzadko który klub oddaje zawodnika realnie podnoszącego jakość zespołu. Po dwóch występach trudno jeszcze o ostateczne werdykty, ale na ten moment nie pokazał niczego, co pozwalałoby uznać go za realne wzmocnienie. Nie wnosi przewagi szybkościowej, ma problemy z wykorzystywaniem warunków fizycznych, a do tego zmarnował kilka obiecujących sytuacji. Pozostaje liczyć na przełamanie, niemniej HSV wciąż potrzebuje jeszcze jednego, kompletnego napastnika.
W Hamburgu jednak nie brakuje odpowiednich postaci, o których wspominają „Polscy fani HSV”:
W pierwszej kolejności należy wskazać Fabio Vieirę, który potrafi wziąć grę na siebie, kreować sytuacje i zrobić różnicę jednym podaniem czy strzałem. Bardzo istotną postacią jest też Jean-Luc Dompe. Jego dynamika i gra jeden na jednego mogą być jednym z kluczowych elementów ofensywy HSV, zwłaszcza w meczu, który może rozstrzygnąć się pojedynczym impulsem. Duże nadzieje kibice wiążą również z Robertem Glaaztelem. Po powrocie do zdrowia trafił do kadry. Warto przypomnieć jego ostatni występ przeciwko Stuttgartowi, gdy zdobył bramkę, jednak opuścił boisko z urazem. Biorąc pod uwagę brak formy Kőnigsdőrfera i Downsa oraz niedyspozycję Poulsena, Glatzel może być kimś kto przechyli szalę zwycięstwa na korzyść HSV.
……..
Artykuł powstał we współpracy z dwoma stronami zajmującymi się klubami z Hamburga. W imieniu redakcji magiapilki.pl chcemy podziękować za owocną współpracę i podzielenie się z czytelnikami swoją wiedzą i opinią.
