Górnik Zabrze rywalizował z Fenerbahce w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów. Nie zabrakło jednak kontrowersji poza sportowych. Turecki dziennikarz Ahmet Konanc oczerniał wicemistrza Polski w mediach społecznościowych, a klub cofnął mu akredytację. W ramach odwetu ponownie zaczął kłamać i obrażać zabrzański zespół. „Górnik Zabrze jest przekleństwem Europy” – napisał w długim oświadczeniu.

    Turecki dziennikarz uderzył w Górnik Zabrze

    Górnik Zabrze przegrał dwumecz z Fenerbahce w Lidze Mistrzów. Echa rywalizacji jednak nie milkną. Przed rewanżem w Polsce krytycznie o klubie Lukasa Podolskiego wypowiadał się jeden z tureckich dziennikarzy. Ahmet Konanc opublikował szereg kłamstw, oczerniając wicemistrza Polski. W efekcie odebrano mu akredytację, ale na tym nie koniec. Po powrocie do Turcji ponownie uderzył. I ponownie kłamał.

    Reklama

    W mediach społęcznościowych opublikował długie oświadczenie, nazywając Górnik Zabrze przekleństwem Europy. Dla potwierdzenie swoich słów wrzucił zdjęcia…, które całkowicie zaprzeczają temu, co pisze. Nagonka na Górnik rozpowszechniła się w Turcji do tego stopnia, że nawet tureccy kibice zaczęli obrażać klub. Na ten moment triumfator Pucharu Polski nie podjął dodatkowych kroków ws. dziennikarza.

    W Zabrzu byłem zastraszany. Mimo sprzeciwu Fenerbahçe nie wpuszczono mnie na mecz. Ze względów bezpieczeństwa musiałem zmienić pokój w hotelu i przenieść się do pokoju kolegi. W Stambule natomiast zobaczyłem podstępny plan, będący odwetem za to, że kibicom gospodarzy nie pozwolono wywiesić transparentu zawierającego wyjątkowo obraźliwe treści pod adresem Turków. To właśnie próba rozwieszenia tego transparentu doprowadziła do zamieszek. Właściwie dobrze się stało, że kibice Fenerbahçe nie mogli przyjechać na ten mecz. Strach pomyśleć, co mogłoby ich tam spotkać – zaczął Ahmet Konanc.

    Graliśmy z klubem, który podczas meczu eliminacji Ligi Mistrzów na własnym stadionie dopuścił do odpalenia rac i zadymienia obiektu, a później miał jeszcze czelność odwoływać się do UEFA, by uniknąć kary. Nie okazali też szacunku tureckim kibicom, ponieważ na konferencję prasową przed meczem nie zapewnili tłumacza. W środku nocy odpalano fajerwerki przed hotelem Fenerbahçe, budząc naszych piłkarzy i utrudniając im odpowiedni odpoczynek przed spotkaniem – kontynuował.

    Jeszcze bardziej przykre było jednak to, że byli dumni ze swoich kibiców, którzy w Stambule zaatakowali policjantów próbujących uniemożliwić wywieszenie transparentu obrażającego Turków. Klub opłacił nawet bilety powrotne tych fanatyków, nagradzając ich za takie zachowanie. To wstydliwy przykład skrajnego fanatyzmu. Tak wygląda Zabrze. Czy naprawdę wypada ci to, Podolski? Przecież wiele zawdzięczasz temu krajowi. Czy wiesz, co było napisane na tym transparencie, który próbowano wywiesić w Stambule? Dlaczego nie potępiasz tych, którzy zaatakowali turecką policję? (Musiałem zakryć część trzeciego zdjęcia, bo treść była wyjątkowo obrzydliwa). Na pierwszym zdjęciu widać z kolei, że przedstawiciele tamtejszych mediów bez żadnych oporów publikowali bardzo obraźliwe treści pod adresem Turków. Nieustannie wypominano nam wydarzenia ze Stambułu, a ja przypominałem, że zaatakowano tam naszych policjantów i że próbowano wywiesić transparent obrażający naród turecki. Na miejscu przekonałem się, że źródłem tego fanatyzmu jest sama polityka klubu. Dopuszczenie do odpalenia rac podczas meczu UEFA i przerwania spotkania to skandal. Tymczasem klub posunął się do tego, że wykorzystał zdjęcia i nagrania z tych wydarzeń w materiałach publikowanych na swoich oficjalnych profilach – kłamał dalej dziennikarz.

    Najbardziej absurdalne było jednak coś innego. Trener otworzył drzwi do ośrodka treningowego, a gdy je zamknął, odpadła klamka. Po chwili została zamontowana z powrotem, ale znów odpadła. Wziąłem ją do ręki, opowiedziałem o całej sytuacji i nagrałem film, na którym montuję ją z powrotem. To zwykły materiał, jaki można zobaczyć wszędzie na świecie, a całość miała żartobliwy charakter. Pierwszego dnia nie wydarzyło się nic, bo nie było ku temu żadnego powodu. Ale wyglądało na to, że po wydarzeniach w Stambule musieli znaleźć pretekst do odwetu. Następnego dnia ich kibice rozpoczęli przeciwko mnie nagonkę w mediach społecznościowych. W Zabrzu, rządzonym przez fanatyzm, mimo sprzeciwu Fenerbahçe odmówiono mi wydania akredytacji. Nie wpuszczono mnie na wydarzenie organizowane przez UEFA tylko dlatego, że jako dziennikarz z legitymacją AIPS otwarcie powiedziałem im, co myślę i skrytykowałem ich zachowanie. Zrozumiałem, do czego to zmierza. Dlatego bez protestów powiedziałem tylko: „Dobrze, wychodzę”. Mimo to wysłano za mną dwóch policjantów, którzy odprowadzili mnie do strefy dla mediów. Na szczęście wiedziałem, co się dzieje, i szybko odjechałem spod stadionu. Co więcej, sami przyznają, że zamieszki w Stambule wybuchły dlatego, że chcieli wywiesić transparent obrażający Turków. Nasza policja postąpiła właściwie, próbując temu zapobiec, a gdy została zaatakowana, działała zgodnie z prawem – pisze.

    Od początku do końca planowali nas obrażać i poniżać. Najpierw jednak turecka policja, a później Fenerbahçe dali im odpowiednią odpowiedź. Powiedziałem im to wszystko prosto w twarz. Przez długi czas byłem później zastraszany w mediach społecznościowych. Po powrocie do hotelu, dla własnego bezpieczeństwa, przeniosłem się do pokoju kolegi. Sam mecz oglądałem już z hotelu. Teraz jestem już w ojczyźnie. Polska jest pięknym krajem. Inne miasta są pełne życia, a ludzie serdeczni. Ale Zabrze i sposób zarządzania tamtejszym klubem sprawiają wrażenie, jakby nie należały do Europy. To miejsce budzi mroczne skojarzenia. Nie każde miejsce w Europie naprawdę reprezentuje europejskie wartości. A już na pewno nie Zabrze. I z pewnością nie jest to miasto piłki nożnej. Klub, który szczyci się fanatyzmem, może być dla europejskiego futbolu wyłącznie problemem. UEFA powinna nałożyć bardzo surowe kary i zdyscyplinować ten klub – zakończył Konanc.

    Czytaj także

    Reklama