Joan Laporta mógł przegrać wybory prezydenckie w FC Barcelonie. Z pomocą przyszedł nieoczekiwanie Florentino Perez. Jak ujawnił El Confidencial, prezydent Królewskich pomógł rywalowi w uzyskaniu płynności finansowej. Przekonał bank, aby udzielił mu pożyczki w wysokości 124,6 mln euro. Bez tego jego konkurent mógł przegrać walkę o stanowisko szefa Dumy Katalonii.
Perez pomógł Laporcie! Gdyby nie on nie byłoby go w Barcelonie
FC Barcelona i Real Madryt to dziś prawdopodobnie dwa największe kluby piłkarskie na świecie. Kibice obu drużyn nie pałają do siebie sympatią, podobnie jak szefowie, czyli Florentino Perez i Joan Laporta. Tym bardziej dziwić mogą doniesienia hiszpańskiego serwisu El Confidencial, który ujawnił szokującą prawdę.
Otóż okazuje się, że gdyby nie Perez, to Laporta mógł nie wygrać ostatnich wyborów. Problemem była kwestia finansowa, a dokładnie odmowa banku Sabadell w sprawie udzielenia pożyczki. Na konto Barcelony musiała wpłynąć kwota 124,6 mln euro. Sęk w tym, że działacz z Katalonii nie dysponował taką kwotą. Po bezpośrednim telefonie Pereza do wysoko postawionych osób w banku Sabadell instytucja zmieniła zdanie. Mimo obaw o brak płynności finansowej Laporta otrzymał zgodę na kredyt. Jednocześnie jego zwycięstwo w wyborach stało się przesądzone, na co wpływ miał sternik Realu Madryt.
Perez wykonał taki gest w kierunku Laporty, ponieważ wierzył, że ten jest jego sojusznikiem w utworzeniu Superligi. Czas pokazał, że tak nie było, bo Barcelona opuściła projekt. Nie ulega wątpliwości, że zarówno klub, jak i jego prezydent mają duży dług wdzięczności wobec Realu i Florentino Pereza. Bez pomocy największego rywala, mogłoby dziś nie być silnego i w miarę ustabilizowanego finansowo klubu z Katalonii.
