Jeszcze kilka lat temu uchodził za jeden z największych bramkarskich talentów w Polsce. Legia Warszawa sprzedała Radosława Majeckiego do AS Monaco za poważne pieniądze, a jego nazwisko regularnie pojawiało się w kontekście przyszłości reprezentacji.
Radosław Majecki na rozdrożu. Z Legii odchodził za 7 mln euro
Latem Majecki został wypożyczony z Monaco do Stade Brestois, by odbudować się poprzez regularną grę w Ligue 1. W praktyce plan ten okazał się trudny do realizacji. Polak rozegrał 10 spotkań ligowych, w których zachował cztery czyste konta, ale mimo to nie zdołał na stałe przekonać do siebie sztabu szkoleniowego ani kibiców.
Problemy zaczęły się od czerwonej kartki w meczu z RC Lens (1:3), po której pauzował przez dwa spotkania. Następnie doszła kontuzja kolana, eliminująca go z kolejnych trzech meczów. Po powrocie do zdrowia Majecki nie odzyskał miejsca w bramce i coraz częściej znajduje się poza składem.
Wątpliwości nie ukrywa również dyrektor sportowy Stade Brestois, Gregory Lorenzi, który w rozmowie z „L’Équipe” jasno zarysował stanowisko klubu.
– Nigdy nie rozmawialiśmy z Monaco o ewentualnym powrocie. Nie jestem tu po to, żeby wystawiać Radka na próbę; dla niego to przede wszystkim problem mentalny. W tej chwili Greg jest numerem jeden, ale to prawda, że rozważamy taką możliwość – powiedział działacz.
Lorenzi zaznaczył także, że ewentualne wzmocnienie pozycji bramkarza musi być bardzo dobrze przemyślane.
– Jeśli jednak kogoś sprowadzimy, musi być lepszy od naszej dwójki i musimy zapewnić mu odpowiednie warunki. Czy to rozwiązanie? Czy to nie jest podejmowanie ryzyka? To bardzo delikatna sprawa – dodał.
Taki rozwój wydarzeń może oznaczać dla Majeckiego kolejne odsunięcie na boczny tor, a nawet następną zmianę klubu już w zimowym oknie transferowym. Dla bramkarza, który jeszcze niedawno był postrzegany jako długofalowa inwestycja Monaco i realna opcja dla reprezentacji Polski, to moment krytyczny.
Najbliższe miesiące mogą zdecydować o tym, czy Radosław Majecki zdoła odbudować swoją pozycję na najwyższym poziomie, czy też jego kariera na Zachodzie utknie w martwym punkcie.
