Chelsea znów zmieniła trenera, ale problemów jest więcej niż nazwisk na ławce. Liam Rosenior przejął zespół w momencie, w którym jeden błąd może przekreślić sezon. Trzy konkretne kwestie już dziś zagrażają jego projektowi.
Trzy wyzwania, które zdefiniują początek pracy Roseniora
Zmiana trenera nie odmieniła nastrojów na Stamford Bridge z dnia na dzień. Chelsea wciąż wygląda na drużynę zagubioną, niespójną i daleką od aspiracji, które towarzyszyły jej jeszcze kilka miesięcy temu. Porażka z Fulham tylko uwypukliła skalę problemów, z jakimi mierzy się zespół. Od teraz spadają one na barki Liama Roseniora. Nowy szkoleniowiec nie ma komfortu spokojnej przebudowy. Terminarz jest napięty, a margines błędu praktycznie nie istnieje.
- Sprawdź: Tabela Premier League 2025/2026
Pierwszym i najbardziej palącym kłopotem jest dyscyplina. Chelsea notorycznie komplikuje sobie mecze, a liczba czerwonych kartek przestała być przypadkiem. Siedmiu różnych zawodników wyleciało z boiska już w tej fazie sezonu i nie byli to piłkarze niedoświadczeni. Problem leży głębiej, a mianowicie w reakcji na presję, w sposobie zarządzania trudnymi momentami i w emocjach, które zbyt często biorą górę nad chłodną oceną sytuacji. Dodatkowym czynnikiem jest ustawienie wysoko grającej defensywy, która przy jednym błędzie wystawia obrońców na sytuacje ratunkowe. Rosenior może tego stylu nie porzucić, ale musi nauczyć zespół lepiej funkcjonować w momentach zagrożenia i przede wszystkim opanować problem niepotrzebnych protestów oraz chaosu po niekorzystnych decyzjach sędziów.
Drugim wyzwaniem jest forma Cole’a Palmera. Jeszcze niedawno był twarzą projektu, piłkarzem robiącym różnicę niemal w każdym spotkaniu. Dziś jego liczby nie przystają do roli lidera ofensywy w klubie tej skali. Cztery gole i trzy asysty w 27 ligowych występach to bilans, który nie może satysfakcjonować ani kibiców, ani samego zawodnika. Palmer zmagał się z urazami i wciąż widać, że nie jest w optymalnej dyspozycji fizycznej, ale problem dotyczy także otoczenia boiskowego. Chelsea nie stworzyła mu struktury, która pozwalałaby regularnie znajdować się w strefach decyzyjnych. Dla Roseniora kluczowe będzie nie tylko przywrócenie Palmera do pełnej sprawności, lecz także zbudowanie systemu, w którym znów stanie się centralnym punktem gry, a nie odizolowanym kreatorem bez realnego wsparcia.
Trzecia kwestia dotyka samej tożsamości Chelsea. Ten klub historycznie najlepiej czuł się w roli drużyny reaktywnej, groźnej w przejściach i bezwzględnej w wykorzystywaniu błędów rywala. Tymczasem ostatnie próby oparcia gry na długim posiadaniu piłki nie przynoszą efektów. Statystyki są bezlitosne. W meczach, w których Chelsea dominowała pod względem posiadania, punktowała fatalnie. Zespół ma ogromne problemy z rozbijaniem niskiej defensywy, a brak odpowiedniej jakości w rozegraniu od tyłu tylko pogłębia ten problem. Rosenior preferuje futbol oparty na kontroli, ale jeśli nie znajdzie sposobu na skuteczność w ataku pozycyjnym, szybko zderzy się z tym samym murem, który zatrzymał jego poprzedników.
Chelsea jest dziś ósmą drużyną Premier League i balansuje niebezpiecznie blisko środka tabeli. Liga Mistrzów oddala się z każdym tygodniem, a presja narasta. Dla Liama Roseniora te trzy problemy nie są tylko wyzwaniami taktycznymi, ale też testem jego zdolności zarządzania zespołem w kryzysie. Od tego, jak szybko i skutecznie na nie odpowie, zależy, czy jego przygoda na Stamford Bridge będzie początkiem nowego otwarcia, czy kolejnym krótkim rozdziałem w burzliwej historii ostatnich lat.
