Yarek Gąsiorowski, 20-letni Hiszpan z polskimi korzeniami — jego ojciec pochodzi z Polski — wciąż ma otwartą drogę do gry dla biało-czerwonych. Choć ma na koncie wiele występów w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii, to nie zadebiutował jeszcze w seniorskiej kadrze. Jego potencjalna zmiana barw mogłaby być dla nas dużym wzmocnieniem i świetną inwestycją w przyszłość!
Co Gąsiorowski mógłby dać reprezentacji Polski?
Yarek to środkowy obrońca, od początku kariery związany z Valencią. Obecnie jego wartość rynkowa wynosi 12 milionów euro, choć niedawno sięgała nawet 15 milionów!
Mierzący 192 cm defensor ma już na koncie 28 występów w LaLiga, z czego 14 zaliczył w tym sezonie (łącznie 940 minut na murawie). Do tego dołożył cztery mecze w Pucharze Króla.
Jego talent potwierdzają także osiągnięcia reprezentacyjne. Dla Hiszpanii U17 rozegrał 15 meczów, zdobywając bramkę i notując asystę. W kadrze U19 wystąpił 27 razy i zdobył aż 7 bramek, a w 2024 roku sięgnął z nią po Mistrzostwo Europy!
Jakie są jego szanse na grę dla Polski?
PZPN aktywnie działa w tej sprawie, jednak obiektywnie patrząc — obecnie Yarkowi bliżej do reprezentacji Hiszpanii. 38 występów w młodzieżowych kadrach to w końcu nie przelewki, ale na nasze szczęście nie zadebiutował jeszcze w dorosłej drużynie.
Z wypowiedzi jego ojca wynika, że piłkarz nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Na dziś priorytetem pozostaje dla niego kraj, w którym się urodził i wychował.
Sam zawodnik przyznaje, że podziwia Roberta Lewandowskiego, bywa w Polsce (choć rzadziej niż w dzieciństwie), a każdego lata stara się odwiedzić swoją babcię.
Zapytany, czy śledzi poczynania naszej reprezentacji, odpowiedział: „W ostatnim czasie nie oglądałem meczów Waszej reprezentacji, nie śledziłem wyników. Kiedy byłem młodszy, zdarzało mi się oglądać, teraz mam wiele obowiązków i brakuje mi czasu.”
Pozostaje nam więc liczyć, że Hiszpania — mająca ogromne bogactwo wyboru — nie sięgnie po Gąsiorowskiego, a on sam, wzorem Matty’ego Casha, przypomni sobie wówczas o polskich korzeniach i zdecyduje się na „opcję B”. Zyskamy wtedy solidnego zawodnika z doświadczeniem w jednej z najmocniejszych lig świata.
