Sytuacja Marcusa Rashforda w Barcelonie staje się coraz bardziej skomplikowana. Hiszpanie informują o narastającym niezadowoleniu zawodnika, a w klubie mają poważnie rozważać jego przyszłość.
Rashford traci pozycję i cierpliwość
Rashford był jednym z transferów, przy których Joan Laporta i Deco mocno zabiegali o zgodę samego piłkarza. Anglik miał dostać ważną rolę w zespole i być istotnym elementem projektu Hansiego Flicka. Z tego powodu zgodził się nawet na znaczną obniżkę wynagrodzenia, rezygnując z części pensji, którą otrzymywał w Manchesterze United.
Początek jego pobytu w Barcelonie wyglądał obiecująco. Rashford dobrze wszedł do zespołu i w pierwszych tygodniach La Liga prezentował się solidnie, pokazując swoje atuty fizyczne i techniczne. Z czasem jednak jego sytuacja zaczęła się pogarszać. Po powrocie Raphinhi do pełnej dyspozycji Anglik stracił miejsce w wyjściowym składzie i coraz częściej ogląda mecze z ławki rezerwowych.
Problemem jest nie tylko ograniczony czas gry, ale również spadek formy. Gdy Rashford pojawiał się ostatnio na boisku, jego występy były mało wyraziste. Sam zawodnik ma jednak uważać, że Flick nie okazał mu wystarczającej cierpliwości i nie dał realnej szansy na odbudowanie pozycji w zespole.
Według informacji tabloidu „The Sun” niezadowolenie Anglika może przerodzić się w napiętą atmosferę w szatni. To sygnał alarmowy dla władz Barcelony, które muszą zareagować, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. Jednocześnie w klubie podkreśla się, że Rashford wciąż jest postrzegany jako zawodnik przydatny, głównie ze względu na swoją wszechstronność i doświadczenie.
Decydujące mogą okazać się kwestie finansowe. Barcelona miała zagwarantowaną opcję wykupu za około 30 mln euro, ale ta kwota jest uznawana za zbyt wysoką. Dodatkowym problemem pozostaje kontrakt i wysokie wynagrodzenie piłkarza. W obecnych realiach coraz więcej wskazuje na to, że dalsza gra Rashforda w Barcelonie stoi pod dużym znakiem zapytania.
