Manchester United ostatecznie sprowadził Carlosa Balebę, ale wcześniej Michael Carrick miał preferować wzmocnienie lewej strony obrony. W grze był piłkarz Arsenalu.

    Manchester United długo szukał rozwiązania na lewą obronę

    Manchester United latem mocno przebudował środek pola i wydał ponad 150 milionów funtów na Andrey'a Santosa, Youriego Tielemansa i Carlosa Balebę. Klub sprowadził też Karla Darlowa oraz kilku młodych zawodników, ale nie dopiął wzmocnienia na lewej obronie.

    Reklama

    Jak podał David Ornstein w The Athletic, Michael Carrick w pewnym momencie okna transferowego miał stawiać właśnie na ten kierunek. Gdy Manchester United miał już zakontraktowanych dwóch pomocników, trener miał najpierw chcieć lewego obrońcę, a wtedy w planach pojawił się Myles Lewis-Skelly z Arsenalu.

    Według tych informacji wcześniej analizowany był także Lewis Hall z Newcastle United. United przyglądali się również Lewisowi-Skelly'emu jako zawodnikowi na lewą obronę lub do środka pola. Kiedy pozyskanie Halla okazało się niemożliwe, większą uwagę skierowano na gracza Arsenalu.

    Baleba wrócił na pierwszy plan pod koniec okna

    Później Manchester United nagle wrócił do priorytetu w środku pola i zdecydował się na transfer Baleby z Brighton za 70 milionów funtów. Pod sam koniec okna klub miał jeszcze sprawdzać, czy uda się dołożyć zawodnika mogącego grać jako pomocnik lub lewy obrońca.

    Ornstein ujawnił też, że aż do deadline day pojawiały się różne opcje. United zaoferowano między innymi możliwość wypożyczenia Rayana Ait-Nouriego z Manchesteru City, ale z wysokim obowiązkiem wykupu. Klub nie był gotowy na taki ruch, bo nie postrzegał go jako długoterminowego rozwiązania na tej pozycji. W kadrze pozostali więc Luke Shaw, Patrick Dorgu, Harry Amass i w razie potrzeby Noussair Mazraoui.

    Czytaj także

    Reklama