Real Madryt ostrożnie wprowadza do składu swój najdroższy transfer w historii. José Mourinho nie chce, by 19-latek od razu dźwigał pełną presję.

    Real Madryt spokojnie wprowadza nowego ofensywnego lidera

    Yan Diomandé trafił tego lata do Realu Madryt za 125 milionów euro i został najdroższym piłkarzem w historii klubu. Iworyjczyk ma 19 lat, a jeszcze dwa lata temu przebijał się w rezerwach Leganés. Po bardzo dobrym sezonie w RB Lipsk jego wartość wyraźnie wzrosła, a w Madrycie wiązane są z nim bardzo duże oczekiwania.

    Reklama

    W poprzednich rozgrywkach Bundesligi napastnik zagrał w 33 z 34 meczów, z czego 28 rozpoczął w podstawowym składzie. Strzelił 12 goli i dołożył 9 asyst. Po niejednoznacznie ocenianym mundialu z reprezentacją Wybrzeża Kości Słoniowej przeniósł się do stolicy Hiszpanii, gdzie ma w przyszłości stać się ważną postacią ofensywy obok Viniciusa Juniora, Kyliana Mbappe i Jude’a Bellinghama.

    Na starcie nowego sezonu José Mourinho nie rzucił go jednak od razu do podstawowego składu. Diomandé dostał 25, 6 i 26 minut w trzech pierwszych meczach. Portugalczyk nie chce przyspieszać jego wejścia do zespołu tylko dlatego, że klub zapłacił za niego rekordową kwotę.

    Mourinho wybrał stopniowy plan dla Diomandé

    Jak podał hiszpański dziennik „AS”, trener stawia na stopniowe zwiększanie roli zawodnika. Chodzi o ograniczenie presji, uniknięcie zbyt szybkiego nagromadzenia meczów i zachowanie hierarchii w szatni wobec piłkarzy takich jak Arda Güler czy Brahim Díaz, którzy dobrze wyglądali w okresie przygotowawczym.

    Według tych informacji taki sposób prowadzenia zawodnika został ustalony wcześniej między szkoleniowcem a piłkarzem. Diomandé ma akceptować ten etap adaptacji i spokojnie czekać na większą rolę, a Mourinho docelowo chce wprowadzić swojego 19-letniego ofensywnego gracza do podstawowej jedenastki Realu Madryt.

    Czytaj także

    Reklama