Jordi Sánchez wrócił tej zimy do Polski i ma pomóc Wiśle Kraków w walce o sportowe cele. Hiszpański napastnik nie ukrywa jednak, że w jego piłkarskim życiu szczególne miejsce wciąż zajmuje inny klub.
Widzew wciąż numerem jeden w sercu Sancheza
31-letni Jordi Sánchez zasilił Wisłę Kraków bez kwoty odstępnego, podpisując kontrakt do końca obecnego sezonu. Dla „Białej Gwiazdy” to wzmocnienie ofensywy i próba odbudowy piłkarza, który po nieudanej przygodzie w Japonii szuka stabilizacji i regularnej gry. Wcześniej Hiszpan przez dwa lata reprezentował barwy Widzewa Łódź, gdzie należał do kluczowych postaci zespołu, notując 19 bramek i 10 asyst w 65 spotkaniach.
To właśnie forma w RTS-ie otworzyła mu drogę do transferu do Hokkaido Consadole Sapporo. Tam jednak nie zdołał spełnić oczekiwań, a trudny okres sportowy mocno odbił się na jego pewności siebie. Jak sam przyznaje, w najgorszych momentach ogromne znaczenie miało wsparcie kibiców z Łodzi, którzy nie zapomnieli o byłym ulubieńcu trybun.
– Obecnie powiedziałbym, że to najważniejszy klub w mojej karierze. Kibice nadal okazują mi dużo ciepłych emocji, często do mnie piszą „Jordi, wróć do Widzewa”. Kiedy byłem w Sapporo i przeżywałem naprawdę trudne momenty, tego typu wiadomości znaczyły dla mnie wiele. To, jak ci ludzie mnie wspominają, ma ogromne znaczenie, kiedy moja pewność siebie jest na najniższym poziomie w moim życiu – powiedział napastnik w rozmowie z TVP Sport.
Sánchez podkreślił jednocześnie, że liczy, iż z czasem to Wisła Kraków stanie się dla niego najważniejszym klubem. Na razie jednak to Widzew Łódź pozostaje zespołem, z którym łączy go najsilniejsza więź emocjonalna.
