Wisła Kraków ogłosiła podpisanie nowego kontraktu z Jakubem Krzyżanowskim. Lewy obrońca Białej Gwiazdy parafował umowę trwającą do 30 czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Dlaczego ta umowa jest nieco dziwna?
Krzyżanowski przedłużył kontrakt z Wisłą Kraków
Istotną kwestią jest analiza sytuacji Wisły Kraków w szerszym ujęciu. Aktualnie, w czwartym sezonie spędzanym w 1. lidze, Wiślacy są liderem tabeli. Biała Gwiazda zagwarantowała sobie spokojne zimowanie – ma aż 10 oczek przewagi nad trzecią w tabeli Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a w dodatku była lepsza w bezpośrednim starciu z beniaminkiem, co daje Wiślakom handicap w razie wiosennej katastrofy punktowej. Należy zatem zakładać, że – tfu, tfu – awans jest na wyciągnięcie ręki. Taka sytuacja każe myśleć już nie o tym, a następnym, potencjalnie ekstraklasowym, sezonie. W momencie, gdy Wisła zagwarantowała sobie usługi Jakuba Krzyżanowskiego do 2027 roku, na pewno ma go w planach na przyszłoroczny rok po powrocie do elity. W sytuacji, gdyby lewy obrońca stał się ważnym punktem drużyny, klub może aktywować klauzulę przedłużenia kontraktu o następny rok, w trakcie którego niewykluczone jest negocjowanie nowej umowy. Z tej perspektywy Wisła kupiła sobie czas, by zastanowić się, jak zarządzać swoim zawodnikiem.
Warto jednak spojrzeć jeszcze na to, jakim piłkarzem w hierarchii drużyny jest Jakub Krzyżanowski. W Wiśle zaczął grywać w sezonie 2023/2024 – jako chłopak dopiero wchodzący w dorosłość zaliczył 19 meczów. Rok później zaskakująco trafił na wypożyczenie do młodzieżowej drużyny Torino. Zaskakująco nie tyle, jeśli chodzi o kierunek. Krzyżanowski uważany był od kilku lat za zawodnika z dużym potencjałem i zdawało się, że będzie rozwijał się w Wiśle, by potem przynieść jej worek pieniędzy za transfer do lepszego klubu. Tymczasem Jakub we Włoszech całkiem nieźle sobie poradził. Grając na wahadle zapewniał gole i asysty, przez rok zmężniał, nabrał ogłady w defensywie i po 12 miesiącach wrócił do Wisły, by jako podstawowy zawodnik rozpocząć sezon 2025/2026.
Jego sprzymierzeńcem była kontuzja Rafała Mikulca, który w ubiegłym roku notował fantastyczne występy na lewej obronie. Na prawej stronie defensywy nie mógł też występować Bartosz Jaroch i okazało się, że jedynymi zawodnikami na bokach obrony są właśnie Krzyżanowski i sprowadzony z Holandii prawy obrońca Julian Lelieveld. W połowie sierpnia ze szwajcarskiego Lausanne-Sport trafił do Wisły Raoul Giger, ale wydawało się, że będzie to rywal dla wspomnianego Lelievelda, a Krzyżanowski będzie mógł być spokojny o występy przynajmniej do końca rundy.
Miał fenomenalny sierpień (jak zresztą cała Wisła). W jego trakcie Krzyżanowski strzelił jednego gola i zanotował 4 asysty. Pod koniec września pozycja wychowanka osłabła. Na lewą stronę coraz częściej przenosił się Lelieveld, a na prawą flankę wskoczył Giger. Krzyżanowski stał się rezerwowym.
Czytaj także:
- Wisła Kraków straci duży talent. Odmówił przedłużenia kontraktu
- Wisła Kraków wprowadza nowe twarze. Ci piłkarze dostają szansę od Jopa
Ta umowa jest dziwna
Dla kibiców Wisły Krzyżanowski jest nadzieją – albo na bycie ulubieńcem trybun ze względu na status wychowanka, albo na transfer wychodzący, jakiego w Wiśle dawno nie było. Młody, lewonożny, z ofensywnym zacięciem, coraz lepszy w tyłach, z dobrymi warunkami fizycznymi – to pakiet, jaki oferuje Krzyżanowski. Dlatego umowa 1+1 jest…dziwna.
Wisła niby się zabezpiecza, bo ma opcję przedłużenia kontraktu, ale tylko na rok. Gdyby 20-latkowi udało się wywalczyć dobrą grą częste występy, na pewno będzie miał więcej ofert i z lepszych kierunków, niż odrzucony przez piłkarza ostatnio Banik Ostrawa. Należy pamiętać, że Krzyżanowski jest powoływany do kadry młodzieżowej, co też będzie podbijać jego wartość rynkową. Z drugiej strony jako zawodnik młody i nawet rezerwowy nie powinien być znaczącym obciążeniem dla budżetu klubu. Trudno wyobrazić sobie w obecnej sytuacji ciekawszą opcję na lewą obronę – młody, Polak, wychowanek, z dobrymi występami, powoływany do kadr młodzieżowych. Być może Wisła Kraków ma swój plan na tego zawodnika, ale to pokaże dopiero przyszłość.
