Pierwsza porażka FC Barcelony w sezonie miała wywołać natychmiastową reakcję w szatni. Według hiszpańskich mediów po meczu z PSG z zespołem rozmawiali Raphinha i Rodri.

    Raphinha i Rodri mieli zabrać głos po meczu z PSG

    Porażka z PSG nie miała wywołać paniki w FC Barcelonie, ale według SPORT doprowadziła do szybkiej reakcji wewnątrz zespołu. Po spotkaniu głos mieli zabrać dwaj ważni piłkarze katalońskiej drużyny: Raphinha oraz Rodri.

    Reklama

    Brazylijczyk miał zebrać kolegów z drużyny zaraz po końcowym gwizdku, by omówić wnioski po przegranym meczu. Z przekazanych informacji wynika, że podkreślał potrzebę przeanalizowania popełnionych błędów, tak aby nie powtórzyły się w kolejnych ważnych spotkaniach.

    Czytaj także

    Następnie do zespołu miał przemówić Rodri. Hiszpański pomocnik, który według tych doniesień już teraz jest postrzegany jako jeden z liderów grupy, miał zwrócić uwagę, że obecny moment sezonu jest odpowiedni na wyciąganie wniosków i poprawę przed najważniejszymi wyzwaniami.

    Były piłkarz Manchesteru City miał też zaakcentować wymagania najwyższego poziomu. W rywalizacji z czołowymi europejskimi drużynami o wyniku mogą decydować detale, a pojedyncza zła decyzja potrafi zmienić przebieg meczu. Właśnie większej koncentracji i lepszych wyborów miało zabraknąć Barcelonie w starciu z paryskim zespołem.

    Taki obraz sytuacji ma być zbieżny z oceną Hansiego Flicka i jego sztabu. W klubie miało dominować przekonanie, że zespół zapłacił przede wszystkim za słabsze zarządzanie niektórymi boiskowymi sytuacjami, a nie za wyraźną różnicę poziomów względem rywala.

    Mimo tej porażki atmosfera w szatni miała pozostać dobra. Piłkarze mieli wyjść z tego meczu bardziej zjednoczeni i przekonani, że nadal są w stanie rywalizować z najmocniejszymi drużynami w Europie. To może mieć znaczenie przed kolejnymi dużymi wyzwaniami, w tym przed zbliżającym się El Clásico z Realem Madryt.

    Reklama