Najwyższa porażka w historii piłki nożnej reprezentacyjnej!

Dokładnie 21 lat temu doszło do spotkania, które nigdy nie powinno się odbyć. Australia pokonała Amerykańskie Samoa aż 31:0. Jest to najwyższa porażka w historii piłki nożnej reprezentacyjnej. Trzynaście bramek zdobywa Archie Thompson, co do dziś jest rekordem. Dlaczego goście stracili aż tyle bramek? Czy taki wynik musiał paść? Jakie były późniejsze konsekwencje tego meczu? Poznajcie całą historię tego spotkania.

REKLAMA

Początek eliminacji

Sposób rozegrania w strefie Oceanii eliminacji do Mistrzostw Świata 2002, których gospodarzem była Korea Południowa i Japonia budził od początku wątpliwości. Australia była bardzo niezadowolona, że musi brać udział w eliminacjach od pierwszej rundy razem z najsłabszymi zespołami. Między Australijskim (FFA) a Oceańskim (OFC) Związkiem Piłki Nożnej już od dawna zgrzytało. Australia była niezadowolona z faktu, że Oceania nie ma gwarantowanego udziału na mundialu. Zarzucała OFC, że nic nie robi w kierunku rozwoju futbolu na kontynencie. Jedynie Nowa Zelandia była rywalem, który mógł się przeciwstawić Socceroos. Konflikt ten zaognił się jeszcze bardziej, gdy okazało się, że Australia będzie musiała się zmierzyć w grupie z Fidżi, Tonga, Samoa oraz Amerykańskim Samoa. Ówczesny prezes OFC Basil Scasella nie widział powodu dlaczego najsłabsze reprezentacje nie mogą się mierzyć z Australią. Kangury rozpoczęły eliminacje z przytupem pokonując Tonga aż 22:0 co już było rekordem świata, który przetrwał zaledwie dwa dni. Amerykańskie Samoa zdążyło ulec Fidżi 13:0 oraz w derbowym pojedynku z sąsiednim Samoa 0:8.

Przed meczem

11 kwietnia 2001 – Stadion Międzynarodowy w Coffs Harbour w stanie Nowa Południowa Walia, około trzech tysiące kibiców na stadionie. Nikt się nie spodziewał, że o tym spotkaniu będzie mówił cały piłkarski świat, ale po kolei. Przed tymi eliminacjami FIFA zażądziła, że aby dostać się do Australii konieczny jest ważny paszport. Teoretycznie dla Amerykańskiego Samoa wystarczał ważny paszport do USA z racji tego, że terytorium jest zależne od Ameryki. Jednak z racji tego, że nie używali paszportu nie przedłużali oni jego ważności. O konieczności posiadania ważnego paszportu zostali poinformowani za późno przez co aż 19-stu z 20-sto osobowej kadry nie mogło wystąpić w tym meczu. Jedynie bramkarz Nicky Salapu wystąpił przeciwko reprezentacji Australii. Próbowano powołać zawodników z młodzieżowej kadry U-19. Problemem jednak były odbywające się w tym czasie egzaminy w szkołach, przez co nie mogli oni wystąpić. Aby uniknąć kar finansowych za walkower postanowiono, że na ten mecz powołają jeszcze młodszych piłkarzy. W 15-sto osobowej kadrze znalazło się aż trzech piętnastolatków. Wyobraźcie sobie zdziwienie, gdy Nicky Salapu pojawił się na lotnisku w Pago-Pago a tam zamiast normalnej reprezentacji narodowej czekała na niego kadra nastolatków. Średnia wieku to było zaledwie osiemnaście lat. Większość zawodników nawet nigdy nie rozegrała spotkania trwającego 90 minut.

Kadra Australii była bardzo niezadowolona z faktu, że muszą zagrać z drużyną, która nigdy nie wygrała żadnego meczu, co więcej tej sztuki dokonają dopiero za dziesięć lat. Aussie walczyło o przeniesienie do Azjatyckiej Federacji, jednak FIFA nie chciała się na to zgodzić. Kangury jednak nie poddawali się i podczas tych eliminacji chcieli pokazać jaka różnica panuje między nimi a resztą. Dlatego też strzelali jak szaleni swoim rywalom o czym przekonało się Tonga, które pokonali aż 22:0 co było rekordem, o którym już nikt nie pamięta po tym co stało się dwa dni później.

REKLAMA

Przebieg spotkania

Pierwsza bramka wpada w 10’. Później oglądamy bramki średnio co dwie minuty. Do przerwy wpada ich aż 16. Widać po gościach, że nie bardzo wiedzą co się dzieje. Ogromne problemy w kryciu, brak możliwości utrzymania piłki. Gdyby posiadanie było wtedy mierzone to Australia miałaby około 90% bez cienia przesady. Druga połowa to kontynuacja strzelania. Kolejne piętnaście bramek i rekord staje się faktem. Na tablicy wyników widnieje wynik 32:0, jednak po przeanalizowaniu notesu sędziowskiego okazało się, że wpadło „tylko” 31 bramek. Gdyby nie interwencje bramkarza to wynik byłby z pewnością większy. Wydawałoby się, że piłkarze Amerykańskiego Samoa będą załamani po takim wyniku. Nic takiego się nie stało, cała kadra poszła po meczu do jednego z lokali w mieście i bawiła się tam do późnych godzin nocnych. Jedynie Nicky Salapu był załamany jeszcze przez wiele lat. W wielu wywiadach mówił, że będzie ten mecz będzie się ciągnął za nim do końca życia.

Konsekwencje

Wynik poszedł w cały piłkarski i nie tylko świat, który zaczął się zastanawiać czy takie spotkania mają sens. Wszyscy chociaż przez chwilę zainteresowali się piłką w tamtym regionie. OFC pod naciskiem FIFA postanowiło od następnych eliminacji zmienić format rozgrywek i cztery najsłabsze reprezentacje musiały mierzyć się między sobą w rundzie kwalifikacyjnej, gdzie tylko zwycięzca uzyskiwał awans do dalszej fazy rozgrywek, aby uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Nie zatrzymało to jednak Australii w OFC. FIFA wyraziła zgodę na przeniesienie Socceroos do Azjatyckiej Federacji argumentując, że w żadnej federacji nie ma aż takie różnicy między najlepszą a najsłabszą reprezentacją.

Można powiedzieć, że dla obu reprezentacji ten mecz wyszedł na dobre. Australia dopełniła swego, zmieniła federacje dzięki czemu powstała zawodowa liga w kraju A-League. Piłka w tym kraju poszła bardzo do przodu dzięki czemu od 2006 roku mogliśmy oglądać Australię na każdym mundialu. W Amerykańskim Samoa również postawiono na rozwój piłki, jednak dopiero po nieco dłuższym czasie. Postawiono sobie jako cel zwycięstwo na arenie międzynarodowej. Udało się to w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2014. 22 listopada 2011 roku pokonali oni Tonga 2:1, jednak to historia na inną opowieść. Niemniej jednak piłka klubowa i reprezentacyjna w Amerykańskim Samoa poszła do przodu dzięki czemu są w stanie walczyć jak równy z równym z najsłabszymi reprezentacjami. Dzisiaj taki wynik z pewnością nie byłby możliwy.


REKLAMA