Wisła Kraków przed startem 1. ligi

W dzieciństwie każdy z nas chyba był świadkiem zabawy „kocha-nie kocha”. Była to wyliczanka – odrywane listki z kwiatka miały wywróżyć, czy obiekt naszych uczuć jest nami zainteresowany. Czy Fortuna 1. Liga odwzajemni plany szybkiego awansu, który jest marzeniem Wisły Kraków? 2 dni przed inauguracją rozgrywek o mistrzostwo 1. ligi w Krakowie wciąż wiele niewiadomych. Postaramy się nieco przybliżyć realia, w jakich do pierwszego meczu w sezonie 2022/2023 przystępuje Biała Gwiazda.

REKLAMA

Wiadomo – czystki w kadrze

W Wiśle Kraków 2 sezony temu oraz przed rokiem przyszli zawodnicy, którzy nie byli przypadkowi w swoich poprzednich zespołach. Stefan Savić – playmaker pełną gębą w Olimpii Ljubljana, notujący w sumie 17 goli i 17 asyst w nieco ponad 100 spotkań. Jan Kliment – tańczył z obrońcami w czeskiej Fortuna Liga, zdobywając dla Slovacko 10 goli i 5 asyst. Michal Skvarka to gwiazda ligi słowackiej, gdzie w 200 meczach osiągnął bilans 43 goli i 47 asyst. Do tego Michal Frydrych, obrońca pozyskany ze Slavii Praga, a więc klubu, z którym toczył dopiero co boje w Lidze Mistrzów choćby z Barceloną. Co łączy tych zawodników, a także Sebastiana Ringa, Marko Poletanovicia, Georgija Żukowa, Mateja Hanouska, Nikoli Kuveljicia, Elvisa Manu, a także Polaków: Macieja Sadloka, Serafina Szotę i Pawła Kieszka? Spuścili Wisłę do 1. ligi, a teraz już ich pod Wawelem nie ma. Biała Gwiazda odcina się od ludzi, którzy kojarzą się z niewypałem transferowym i degrengoladą sportową. Wyjątkiem może być tu Marko Poletanović, który przyszedł w zimie z Rakowa Częstochowa i w kilka spotkań udowodnił, że jest wyróżniającym się graczem jak na warunki Ekstraklasy. Odszedł do Zagłębia Lubin, choć za zdecydowanie zbyt małe pieniądze, choć Wisła nie miała za wiele do gadania w tej kwestii.

Nie wiadomo – napastnik

Był wspomniany wyżej Jan Kliment – już go nie ma. Był Felicio Brown Forbes – irytujący, nieskuteczny, ale finalnie chyba i tak lepszy niż Czech – też go nie ma. Zdenek Ondrasek – był w Wiśle kilka sezonów, miał jedną udaną rundę, wrócił jako wiekowy zawodnik i chociaż według kibiców był typowany na numer trzy, stał się podstawową strzelbą Białej Gwiazdy. Niestety dla niej i jej fanów, zerwał więzadła i czeka go długa rehabilitacja. Jest Luis Fernandez – zawodnik, który przyszedł do Wisły w zimie i z miejsca podbił serca kibiców, ale po pierwsze – nie jest to chyba typowa 9, po drugie w najważniejszym momencie sezonu w bokserskim stylu rozprawił się z rywalem z Wisły Płock i dostał zawieszenie na 4 mecze (czyli w praktyce do końca sezonu), przez co poznaliśmy go tylko w kilku meczach, po trzecie – nawet jeśli zagrałby na szpicy, to i tak brakuje zmienników.

REKLAMA

Kto przyszedł do Wisły? Michał Żyro, wychowanek Legii Warszawa i były gracz choćby Wolverhampton, ale to gracz trapiony przez kontuzje, przez co nigdy nie pokazał w pełni drzemiącego w nim potencjału. Trener Brzęczek zresztą sam nie widzi go na szpicy i mówi, że liczy na tego zawodnika w rywalizacji na skrzydłach. Jest Marcin Bartoń, który w sparingach strzelał nawet gole, ale to chłopak zaledwie 18-letni, na którym nie można oprzeć gry w ataku. Jest Hubert Sobol, który jednak nie został zgłoszony do kadry i zapewne niedługo odejdzie na wypożyczenie.

Wiadomo – polonizacja szatni

Wielokrotnie przewijało się w wywiadach, że w Wiśle zabrakło kolektywu, że zaburzona została równowaga Polacy – zawodnicy zagraniczni. Zarząd zgodził się z tym punktem widzenia i to okno transferowe już wygląda nieco inaczej. Przyszło 7 zawodników: Łasicki, Jaroch, Żyro, Niewiadomski (4 Polaków), Basha (Albańczyk, ale był już w Wiśle 4 lata), Balta i Pereira. Pierwszy z zagranicznych graczy w sparingach pokazał się z bardzo dobrej strony i wydaje się, że będzie podstawowym zawodnikiem w talii Jerzego Brzęczka. Docelowo takim ma się stać też Pereira, który ma dobre CV, ale pytanie, czy dojdzie do odpowiedniej formy fizycznej i czy będzie mu się „chciało” na stare lata walczyć w tak fizycznej lidze, jaką jest drugi poziom rozgrywkowy w Polsce. Dodatkowo wraca młodzież i Adi Mehremić z wypożyczeń. Szatnia ma być bardziej polska, gdzie łatwiej będzie złapać chemię, która poskutkować ma lepszym zrozumieniem na boisku.

Nie wiadomo – sytuacja na skrzydłach

Hugi, Starzyński, Młyński, Cisse, Pereira, Błaszczykowski, ew. Żyro – to zawodnicy, którzy mogą grać na skrzydłach. Delikatnie mówiąc, szału nikt nie robi. Nie działa tu nic – trio Młyński, Starzyński i Cisse ma mniej o 12 lat od duetu Błaszczykowski i Pereira. Z jednej strony młodość i start w dorosłą piłkę, z drugiej już końcówka kariery. Tylko Hugi jest w sile wieku, ale on z kolei niezbyt chyba cieszy się zaufaniem trenera. Brak liczb, brak dobrej gry w ostatnim sezonie – to łączy tych zawodników, a mówimy przecież aż o 7 nazwiskach do gry na 2 pozycjach.

Wiadomo – więcej doświadczenia

W poprzednim sezonie trener Gula uparcie stawiał na młodzież, walcząc nie tylko o punkty ligowe, ale też te w klasyfikacji Pro Junior. Dlatego grali Biegański (co zrozumiałe), Szot, Szota, Gruszkowski, Plewka, Młyński czy Starzyński. Teraz kadra ma być starsza, ale nie stara. Spójrzmy na to, kto przyszedł: Łasicki – 27 lat. Balta – 29 lat. Pereira – 34 lata. Jaroch – 27 lat. Basha – 31 lat. Żyro – 29 lat. Niewiadomski – 20 lat. Do tego wracający z wypożyczenia Mehremić 30 lat. Doświadczenie i obycie tych zawodników ma sprawić, że Wisła będzie potrafiła dowieźć do końca zwycięstwo po golu na 1-0 oraz zareagować na straconego gola i odrobić straty.

Nie wiadomo – jaki wynik na koniec sezonu

Oczywiście, to tylko instrumenty do osiągnięcia celu. Ten jest jasny – awans do Ekstraklasy. Tam, gdzie miejsce Wisły, ale też tam, gdzie pieniądze. Białej Gwieździe nie grozi raczej cisza medialna, choć gdyby zabrakło awansu w tym roku, to blask najlepszego klubu w XXI wieku może zblednąć do ledwo migocącej kropki na piłkarskim niebie. Na korzyść Wisły działa fakt, że nie tylko najlepsze ekipy awansują wyżej, ale jest też możliwość awansowania w barażach. 6 miejsce jest jak najbardziej do osiągnięcia przez Wiślaków. Czy się uda? Zapraszamy do dyskusji!