Kto skończy z tarczą, a kto na tarczy

Do końca sezonu zostały tylko cztery, pełne emocji kolejki. Poznaliśmy już dwóch spadkowiczów – Crotone i Parma. Trzeciego maja klub ze Stadio Ennio Tardini stracił szanse na utrzymanie przegrywając 1:0 z Torino, które walczy o pozostanie w Serie A. Nie tylko rywalizacja o Ligę Mistrzów zapowiada się ciekawie. Batalia o utrzymanie w elicie będzie równie pasjonująca. O ligowy byt walczą aż cztery kluby – Benevento, Cagliari, Spezia i Torino. Każdy z potencjalnych spadkowiczów ma ciężką drogę przed sobą. Zmierzy się z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie i drużynami z ligowej czołówki.



Benevento zacznie od rywalizacji z Cagliari, obie drużyny dzieli tylko jeden punkt w tabeli. Czarownice są na osiemnastym miejscu, mają 31 „oczek”, a ich najbliższy rywal 32. Na niekorzyść Benevnto przemawia fakt, że nie wygrali żadnego meczu od starcia z Juventusem, w którym pokonali byłych mistrzów Włoch 1:0. Od tego czasu rozegrali sześć spotkań, cztery przegrali, a dwa zremisowali. Klub z Sardynii nabrał wiatru w żagle i od porażki z Interem wygrał cztery mecze i w ostatniej kolejce wyszarpał remis w starciu z Napoli, zdobywając bramkę na 1:1 w doliczonym czasie drugiej połowy. Mecz Benevento z Cagliari będzie bardzo zacięty, zwycięzca ucieknie z pod topora. Biorąc pod uwagę dyspozycję obu drużyn, Rossoblu są faworytem. W 36 kolejce Czarownice podejmą Atalantę. Klub z Bergamo po remisie z Sassuolo w ostatni weekend będzie musiał wygrać, żeby dalej liczyć się w walce o Ligę Mistrzów. Czarownice nie zachwycają grą w defensywie, ich bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki aż 68 razy, to najwięcej ze wszystkich drużyn w lidze. Atalanta natomiast ma najlepszą ofensywę ze wszystkich drużyn, zdobyli 74 gole. To zwiastuje masę bramek. W 37 kolejce Czarownice zmierzą się z Crotone, które jest już pewne spadku. Teoretycznie jest to najłatwiejsze spotkanie jakie  czeka podopiecznych Filippo Inzaghiego. Crotone nie walczy o nic, a Czarownice mają nóż na gardle. W tym spotkaniu Benevento musi zdobyć trzy punkty, jeśli chce myśleć o utrzymaniu. Ostatni mecz sezonu dla Czarownic, to starcie z Torino, które też walczy o ligowy byt. Sytuacja Byków jest o tyle lepsza, że w ostatnim czasie ustabilizowali swoją formę. Do tego mają zaległe spotkanie do rozegrania, w którym podejmą Lazio.

Cagliari od wygranej 4:3 z Parmą jest na fali wznoszącej. Zwycięstwo z podopiecznymi Roberto D’Aversy, które zapewnili sobie golami w 91 i 94 minucie pozwoliło uwierzyć im w swoje możliwości. Wygrali dwa kolejne spotkania, 1:0 z Udinese i 3:2 z AS Romą. Piłkarze Cagliari wypunktowali w tym meczu Rzymian, wygrywając w pewnym momencie 3:1. Do tego wyniku znacznie przyczynił się lider Sardyńczyków Joao Pedro, strzelając bramkę i zaliczając asystę.  Często od dyspozycji Brazylijczyka zależy, to jak wygląda gra Rossoblu. W momencie, kiedy Joao Pedro gra na miarę swoich ponadprzeciętnych możliwości cała drużyna wygląda lepiej. Przyszłość Cagliari w Serie A może zależeć od dyspozycji, kreatywności i nieszablonowych zagrań piłkarza z Brazylii. Rossoblu wyścig o utrzymanie zaczną od starcia z Benevento. Dobra forma, którą prezentują w ostatnim czasie stawia ich w roli faworyta w tym spotkaniu. Ekipa z Sardynii ma więcej argumentów po swojej stronie. Począwszy od postawy na boisku, aż do umiejętności indywidualnych piłkarzy obu drużyn. Kolejnym rywalem będzie Fiorentina. Ekipa z Florencji gra w tym sezonie słabo. Traci punkty z niżej notowanymi rywalami, a kluby z top 6 regularnie zgarniają trzy „oczka” w rywalizacjach z nimi. Rozpędzone Cagliari będzie trudnym przeciwnikiem dla podopiecznych Giuseppe Iachiniego. W 37 kolejce Rossoblu czeka bardzo ciężka przeprawa. Zmierzą się na wyjeździe z AC Milanem. Po tym jak Rossoneri roztrwonili swoją przewagę, muszą walczyć do samego końca o miejsce premiujące ich awansem do Ligi Mistrzów. Zagrają z trudniejszymi rywalami niż inne kluby walczące o top 4. Cagliari jest jednym z teoretycznie łatwiejszych rywali. Na korzyść klubu z Sardynii przemawia fakt, że Milan ma duże problemy z wygrywaniem u siebie w tym sezonie. W ostatnich dziesięciu meczach na San Siro wygrali tylko dwa razy. Na zakończenie sezonu Rossoblu zmierzą się z Genoą. Były klub Krzysztofa Piątka ma zapewnione utrzymanie. Cagliari mając na uwadze konieczność walki o ligowy byt do samego końca będzie zmotywowane do zdobycia trzech punktów w meczu zamykającym sezon.



Spezia będąca beniaminkiem w sezonie 20/21 radzi sobie przyzwoicie jak na swoje skromne możliwości. W ich kadrze nie ma żadnych zawodników, którzy odnosili jakiekolwiek sukcesy w przeszłości, a najwyżej wyceniany jest Tommaso Pogeba, wypożyczony z AC Milanu. Jego wartość szacuje się na 5 milionów euro. Przed startem rozgrywek byli murowanym kandydatem do spadku. Jednak potrafili kilkukrotnie zaskoczyć wyżej notowanych rywali. W 16 kolejce wygrali na wyjeździe  2:1 z Napoli, w 22 kolejce w pięknym stylu ograli 2:0 AC Milan. W tym spotkaniu piłkarze Stefano Pioliego byli kompletnie bezradni wobec poczynań Spezi. W 32 kolejce zremisowali 1:1 ze świeżo upieczonymi mistrzami Italii. W meczu z Interem oddali tylko jeden strzał na bramkę. Skuteczność godna podziwu. Pierwszym z czterech rywali Spezi będzie Napoli. Piłkarze Vincenzo Italiano już raz znaleźli sposób na pokonanie ekipy z Neapolu. Chcąc pozostać w Serie A muszą po raz kolejny pokazać, że potrafią zagrać bez kompleksów z największymi klubami w lidze. Następnie Spezia zagra z Sampdorią, która prezentuje się z dobrej strony w tym sezonie. Klub z Genui plasuje się na 9 miejscu w tabeli. Raczej nie daje się ogrywać niżej notowanym rywalom. Claudio Ranieri stworzył ekipę solidnych ligowców, którzy regularnie punktują z klubami oglądającymi ich plecy w tabeli. Kolejne mecz rozegrają z Torino. Spezia i Il Toro mają po 34 punkty. Ten pojedynek będzie bardzo ważny dla obu drużyn w kontekście utrzymania, jedna z drużyn będzie mogła złapać dystans nad rywalem. Zapowiada się niezwykle emocjonujące spotkanie, w którym ciężko określić faworyta. W ostatniej kolejce tego sezonu Spezia będzie rywalizowała z AS Romą na swoim stadionie. Aquilotti (taki przydomek ma Spezia, oznacza on „Orzełki”) już raz pokazali kły w meczu z rzymianami. Co prawda przegrali 3:4, ale stawiali opór Romie prawie do samego końca spotkania. Giallorossi rzutem na taśmę zapewnili sobie zwycięstwo, strzelając bramkę w 92 minucie.

Dyspozycja Torino w tym sezonie pozostawia wiele do życzenia. Zatrudnienie Marco Giampaolo na jako trenera okazało się kompletnym niewypałem. Właściciele klubu z Turynu liczyli, że po fatalnym epizodzie w Milanie u nich odbuduje swoją markę. Jednak Calcio już dwukrotnie brutalnie zweryfikowało warsztat trenerski Giampaolo. W sezonie 19/20 jego Milan był ligowym pośmiewiskiem, styl jaki prezentowała drużyna był kompletnie nijaki. Rossoneri nie potrafili wygrać z dużo słabszymi drużynami, nie mówiąc już o czołówce. Następnie jego Torino szorowało po dnie tabeli. W końcu właściciel klubu Urbano Cairo powiedział „dość” i zwolnił Giampaolo, zastąpił go Davide Nicola. Ta decyzja okazała się trafna, Torino w końcu zaczęło punktować i powoli piąć się w górę. Na pięć kolejek przed końcem sezonu (mają zaległy mecz z Lazio do rozegrania) zajmują 15 miejsce i mają 34 punkty. Pierwszym rywalem na ich drodze do utrzymania będzie Hellas Verona. Klub z miasta Romea i Julii prezentuje się w tym sezonie nadzwyczaj dobrze.  Wygrali w tym sezonie między innymi z 3:0 z Romą, 2:0 z Atalantą, 2:1 z Lazio i 3:1 z Napoli. Trener Hellasu Ivan Jurić stworzył drużynę, która przede wszystkim gra dobrze w obronie oraz potrafi wykorzystać słabości rywali na boisku. W 36 kolejce Il Toro podejmą u siebie AC Milan. Piłkarze Stefano Pioliego mają nóż na gardle, mecz z Torino będzie jednym z łatwiejszych z tych, które rozegrają do końca sezonu. Rossoneri na pewno będą żądni krwi po starciu z Juventusem, nie zależnie od rezultatu tego spotkania. Piłkarze Torino będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, żeby pozostać w grze o utrzymanie. Kolejnym rywalem podopiecznych Davide Nicoli będzie Spezia, drużyna, z która bezpośrednio rywalizują o pozostanie w Serie A. Ten mecz zapowiada się niezwykle ciekawie, bo może zdecydować o tym, która z drużyn spadnie. Mimo braku głośnych nazwisk Aquilotti pokazali w tym sezonie, że potrafią walczyć i wygrywać z każdym. Następne spotkanie to zaległy mecz 25 kolejki z Lazio. Biancocelesti grają widowiskowy ofensywny futbol. Nie pozostawiają złudzeń rywalom słabszym od siebie, strzelając im zazwyczaj po kilka goli. Cały czas zaciekle walczą o Ligę Mistrzów, żeby dotrzymać kroku Atalancie, Juventusowi, Milanowi i Napoli muszą ograć Torino. Przed piłkarzami Davide Nicoli maluje się zadanie wręcz niewykonalne. Ostatni mecz w sezonie turyńczyków, to rywalizacja z Benevento, czyli kolejny bezpośredni rywal w walce o utrzymanie. Możliwe, że to będzie mecz o życie dla obu drużyn. Torino ma najcięższy terminarz ze wszystkich klubów walczących o utrzymanie. Davide Nicola ma ciężki orzech do zgryzienia. W następnych tygodniach na pewno przybędzie mu sporo siwych włosów na głowie.

Walka o utrzymanie w tym sezonie jest równie ciekawa, jak ta o Ligę Mistrzów. Terminarz ułożył się tak, że kluby walczące o europejski czempionat i ligowy byt będą rywalizowały ze sobą o swoją przyszłość, co tylko dodaje atrakcyjności całej lidze. Od lat nie było tak wielu zależności pomiędzy dołem, a górą tabeli. Zdecydowanie najcięższa przeprawa czeka Torino. W najbliższych pięciu spotkaniach będą mogli uratować ten sezon, a potem puścić go w jak najszybciej w zapomnienie. Wszystko w nogach piłkarzy Il Toro i głowie Davide Nicoli. Moim zdaniem Torino ostatecznie się utrzyma, zajmą 17 miejsce. Wydaje się, że nieco prostsze zadanie mają piłkarze Cagliari. Prezentują ostatnio wysoką formę, potrafią walczyć do samego końca, tak jak w starciu z Napoli, do tego posiadają w swojej drużynie indywidualności. Piłkarzy, którzy w pojedynkę potrafią odwrócić losy meczu, chodzi o wspomnianego wcześniej Joao Pedro. Myślę, że zajmą najwyższe miejsce ze wszystkich walczących o utrzymanie. Kolejny klub, który moim zdaniem zostanie w Serie A, to Spezia. Pokazali nie raz, że potrafią zagrać ładną, przyjemną dla oka piłkę. Nie należą do wirtuozów futbolu, ale zostawiają serce na murawie w podczas każdego spotkania i za to należy im się szacunek oraz przynajmniej jeszcze jeden sezon w najwyższej lidze. Oglądając w ostatnią sobotę mecz Benevento z Milanem jeden z komentatorów powiedział, że Filippo Inzaghi jest trenerem za słabym na Serie A, a za dobrym na Serie B. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach. Jego drużyna traci masę bramek, do tego razi nie skutecznością. Grają toporny, nieprzyjemny dla postronnego widza futbol. Inzaghi jako trener nie poradził sobie w Milanie i nie radzi sobie z Benevento w Serie A. Chociaż w zeszłym sezonie zostawili konkurencję na zapleczu najwyżej ligi daleko w tyle. Wygrali ją mając 18 punktów przewagi na drugą drużyną. Myślę, że jego warsztat trenerski nie jest zły, ale nie na tyle dobry by prowadzić klub w czołowej lidze europejskiej. Moim zdaniem Czarownice będą trzecim spadkowiczem.

Autor: Jakub Kordek