Piotr Pardel: Moim celem jest gra o największe trofea [WYWIAD]

Piotr Pardel, 17-letni bramkarz, który na początku tego roku został zawodnikiem Atalanty Bergamo. Swoje pierwsze piłkarskie szlify zdobywał w akademii FASE Szczecin, z którą był związany przez siedem lat. Teraz swoją przygodę będzie kontynuował w jednym z najlepszych klubów ligi włoskiej. Aktualnie występuje w drużynie do lat 17. W rozmowie z nami nie ukrywa, że interesują go najwyższe cele. Jednocześnie jawi się, jako osoba twardo stąpająca po ziemi.



Na łamach „Głosu Szczecińskiego” możemy przeczytać, że wybierałeś między Atalantą a Sportingiem. Co ostatecznie przeważyło, że zdecydowałeś się na Bergamo?

Obie akademie mają bardzo wysoki poziom sportowy. Jak już wiadomo, mój wybór nie należał do najłatwiejszych i zastanawiałem się do ostatniego momentu. Przeważyła pozycja ligi włoskiej, która znajduje się w TOP3 na świecie oraz styl szkolenia bramkarzy, jaki tu występuje. Uznałem, że będę w stanie się do niego dostosować, co rozwinie kolejne mocne strony w mojej grze.



Czy nie boisz się wyjazdu za granicę w tak młodym wieku? A może od początku założyłeś taki scenariusz, żeby wyjechać do silnego zespołu?

Od dłuższego czasu w moim zamyśle był wyjazd za granicę, gdyż jest tutaj prezentowany wyższy poziom piłkarski, a moim celem jest rozwój osobisty i gra o najwyższą stawkę. Obawy przed wyjazdem jak najbardziej były, lecz starałem się z biegiem czasu oswajać z tą myślą. To jak koledzy ciepło mnie przyjęli do zespołu, było nieocenione. Dzięki temu od początku czuję się jak „jeden z nich”.

Jak na transfer zareagowali Twoi najbliżsi? Byli przekonani do takiego ruchu, czy patrzyli na to sceptycznie?

Najbliżsi byli jak najbardziej szczęśliwi z szansy, jaką otrzymałem. Od samego początku wspierali mnie w wyborze oraz nie starali się jakkolwiek na niego wpływać. Wiedzą, że chcę się realizować w piłce nożnej i akceptują to w 100%.

Częstym problemem po wyjeździe do obcego kraju okazuje się bariera językowa. Jak to wygląda u Ciebie?

W tym przypadku bardzo pomocni okazali się koledzy, zawsze byli otwarci na konwersacje, początkowo w języku angielskim, a z czasem przekształcało się to w język włoski. Za każdym razem byli i są chętni na rozmowę bądź wytłumaczenie pewnych nowych rzeczy, które są niejasne

Na Twoim Instagramie widzimy zdjęcia z różnych miejsc. Jeśli mógłbyś zdradzić, jakie kluby do tej pory odwiedziłeś lub w jakich najciekawszych ośrodkach zbierałeś cenne lekcje?

Swoje umiejętności miałem okazję sprawdzić oraz podszkolić w takich akademiach jak: Hertha Berlin, Legia Warszawa czy wspomniany wcześniej Sporting. Z każdego wyjazdu wyniosłem cenne doświadczenie oraz nową wiedzę. Było to bardzo korzystne, gdyż te akademie rozmieszczone są w różnych częściach Europy, dlatego mogłem na własne oczy zobaczyć, jak w danej części kontynentu wygląda gra w piłkę nożną i jakim stylem się wyróżnia.

Jestem ciekaw, czy masz swoich piłkarskich idoli. Czy jest jakiś bramkarz, na którym starasz się wzorować?

Kilka lat temu bardzo lubiłem oglądać grę Ikera Casillasa i był on numerem jeden, jeśli chodzi o moich idoli. Dziś jest to zdecydowanie Manuel Neuer, gdyż mocno utożsamiam się z jego stylem gry. Ma to swoje uzasadnienie, ponieważ polska i niemiecka szkoła bramkarzy ma dużo wspólnego. Wysokie ustawienie podczas rozgrywania piłki oraz „luz” w grze nogami to coś, co najbardziej mi imponuje

Przenosisz się do klubu, który grał w tym sezonie w Lidze Mistrzów. Masz takie momenty, w których wyobrażasz sobie siebie na boisku wśród największych gwiazd futbolu?

Jasne, że tak. Jeśli mamy celować to bardzo wysoko. Moim celem jest gra właśnie o te największe trofea, ale droga do tego jest jeszcze długa i ciężka. Na ten moment skupiam się na mądrej oraz konsekwentnej pracy, aby krok po kroku zbliżać się do tego miejsca.

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, że jesteś w stanie zaistnieć w poważnej piłce nożnej?

Tak naprawdę nie miałem takich myśli. Od początku jest to moja pasja, a celem chyba każdego chłopaka jest robić w życiu to, co się kocha. Zdawałem sobie sprawę, że konsekwentnie realizując swoje zadania, będę coraz bardziej piął się na szczyt, a Atalanta to kolejny przystanek na tej drodze.

Profesjonalna piłka wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. Zawodnicy coraz częściej dbają o różne pozaboiskowe detale, takie jak, chociażby odpowiednia dieta. Jak to jest w Twoim przypadku?

Będąc już w tym miejscu, należy liczyć się z wieloma wyrzeczeniami, zaczynając od odpowiedniej diety, a kończąc na codziennej regeneracji. Jako zawodnik muszę realizować tzw. swoją codzienną rutynę, czyli rozciąganie, rolowanie, suplementacja czy odpowiednia ilość snu. Jest to niezwykle ważne, aby na każdym treningu móc utrzymać jednakowy poziom i intensywność oraz zmniejszać ryzyko wystąpienia kontuzji.

Przyszłość wiążesz tylko z futbolem, czy planujesz dłuższą kontynuację nauki i pójście na studia?

Na ten moment priorytetem jest zdanie matury. Jest to podstawa do rozpoczęcia ewentualnie dalszej nauki. Jak na razie nie przewiduję pójścia na studia, gdyż będę chciał skupić się w 100% na piłce, a jak wiadomo, byłoby bardzo ciężko pogodzić te dwie czynności.

Kacper Kozłowski, niewiele od Ciebie starszy, twierdzi, że nie odczuwa presji podczas meczów i pokora jest mu obca. Jak mógłbyś określić siebie? Jesteś bardziej pokorny, czy również emanujesz wielką pewnością?

Ja jestem osobą bardziej pokorną, ale nie brakuje mi pewności siebie, która ukazuje się, chociażby na boisku, czy w niektórych sytuacjach życiowych. Staram się podchodzić do wszystkiego z dużym spokojem. Natomiast jeśli chcę robić ciągły progres, to muszę wierzyć w swoje umiejętności, bo pewność siebie w tym sporcie jest bardzo ważna. Co do stresu na boisku, jak najbardziej go odczuwam. W moim przypadku daje mi on dodatkową determinację i zastrzyk energii do działania, więc mogę go określić jako czynnik pozytywny.

Kuba

Piłkarski pasjonat, fan Realu Madryt i sympatyk ligi włoskiej. Założyciel portalu magiapilki.pl.Kontakt: jakub.boron27@gmail.com